Rejestr aparatury
Cały sprzęt placówki w jednym spisie, z numerem fabrycznym, miejscem i stanem terminu przy każdej pozycji. Filtry zawężają listę do tego, co po terminie, co bez historii i co poza użytkowaniem.

Funkcje
Każdy ekran na tej stronie jest zrzutem z działającego systemu, nie makietą. Jeżeli czegoś tu nie ma, to znaczy, że jeszcze tego nie zbudowaliśmy.
Jeden spis sprzętu zamiast arkusza, segregatora i pamięci trzech osób.
Cały sprzęt placówki w jednym spisie, z numerem fabrycznym, miejscem i stanem terminu przy każdej pozycji. Filtry zawężają listę do tego, co po terminie, co bez historii i co poza użytkowaniem.

Wszystko o jednym aparacie na jednym ekranie: dane z tabliczki, terminy razem z podstawą, z której wynikają, osoby przypisane do urządzenia i pełna historia. To jest elektroniczny paszport techniczny, ten sam, który dziś leży w segregatorze.

Wasz arkusz wchodzi bez przepisywania. System rozpoznaje polskie nagłówki kolumn i pokazuje podgląd: widać, co wejdzie do ewidencji, zanim cokolwiek wejdzie.

Daty przestają mieszkać w głowach i w przypomnieniach w telefonie.
Pierwszy ekran po zalogowaniu odpowiada na jedno pytanie: co wymaga uwagi dzisiaj. Liczniki pokazują, ile urządzeń jest po terminie, ile ma termin w ciągu trzydziestu dni i ile nie ma ani jednego wpisu w historii.

Rok rozłożony na miesiące, z liczbą czynności w każdym z nich. Widać, gdzie robi się spiętrzenie, zanim się zrobi, więc rozmowa z firmą serwisową zaczyna się od kalendarza, a nie od telefonu w ostatnim tygodniu.

Protokół, paszport i historia, której nie da się po cichu poprawić.
Firma serwisowa wypełnia protokół u Was na miejscu i dołącza własny dokument. Do ewidencji trafiają wtedy trzy rzeczy naraz: plik, data wykonania i następny termin policzony od niej.

Ten sam paszport, którego szuka kontrola, tyle że na jedno kliknięcie i zawsze aktualny. Karta techniczna, terminy z podstawą i cała historia zdarzeń w układzie, który da się wydrukować i wpiąć.

Każdy wpis w historii dostaje skrót liczony z wpisu poprzedniego. Zmiana starego wpisu zrywa łańcuch i widać to na tym ekranie, więc dokumentacja jest dowodem, a nie tylko zapisem.

Usterkę zgłasza ten, kto ją zobaczył, a nie ten, kto ma konto.
Personel skanuje naklejkę na aparacie telefonem i opisuje, co się dzieje. Bez logowania, bez konta i bez szukania, kto się tym zajmuje. Zgłoszenie ląduje przy urządzeniu i zostaje w jego historii.

Arkusz naklejek na zwykłą drukarkę, po jednej na urządzenie. Na etykiecie jest kod, nazwa aparatu i numer fabryczny, więc naklejka mówi, co oznacza, także wtedy, gdy nikt jej nie skanuje.

Komplet dokumentów bez zbierania go po szafach i po ludziach.
Jeden plik z wykazem aparatury i paszportami wszystkich urządzeń, wygenerowany na datę. Liczby są uczciwe: pakiet pokazuje, ile pozycji jest po terminie i ile nie ma wpisów, zamiast to chować.

Osiem kamieni milowych standardu, przy każdym liczba, która z Waszych danych wychodzi. Raport nigdzie nie stwierdza zgodności, bo tę ocenia wizytator, a nie program. Pokazuje, co macie, i mówi wprost, czego z danych nie da się wyczytać.

Zapraszacie osobę adresem mejlowym, ona sama ustawia sobie hasło. Rola decyduje, co widzi i co może zmienić, a firma serwisowa widzi wyłącznie urządzenia, przy których pracuje.

Wysyłacie listę urządzeń, my wnosimy ją do MedPassa przed spotkaniem. Trzydzieści minut, bez slajdów i bez zobowiązania.